Knihobot

Jolanta Kosowska-Strzelczyk

    1. leden 1960

    Autorka, původem z Opolského Slezska, je absolventkou lékařské fakulty a postgraduálního studia tělesné výchovy. Vystudovala medicínu a je specialistkou ve třech oborech, přičemž neustále hledá nové výzvy a své místo na zemi. Již více než deset let žije a pracuje v Drážďanech, kde je aktivní součástí polské komunity. Svůj čas dělí mezi lékařskou praxi, cestování a psaní románů, přičemž její ordinace je přátelská k cizincům.

    Pocztówki z Portugalii
    Nie ma nieba
    • Pocztówki z Portugalii

      • 374 stránek
      • 14 hodin čtení

      Gęste mgły i słoneczne klify magicznej Portugalii wzbudzają zachwyt Olgi, utalentowanej artystki i dziennikarki. Jej fotografie, które zwyciężyły w międzynarodowym konkursie, zostaną zaprezentowane na wystawie w Lizbonie. Jednak Olga, poza zbieraniem laurów, ma jeszcze jeden ważny powód, żeby odwiedzić piękny kraj na zachodnim brzegu Europy. Młoda kobieta zamierza rozwiązać zagadkę zniknięcia Andrzeja Komorowskiego artysty, który z niewiadomych przyczyn zerwał kontakt ze swoją rodziną. Z białych mgieł snujących się tuż przy ziemi powoli wyłaniają się ostre kształty i coraz bardziej intensywne barwy zdarzeń z niedalekiej przeszłości

      Pocztówki z Portugalii2021
    • Nie ma nieba

      • 292 stránek
      • 11 hodin čtení

      Historia miłości i lekarskich dylematów. Nie ma nieba to nieprzewidywalna opowieść o lekarzach, ich pacjentach i relacjach zachodzących między nimi – o wyczerpującym poczuciu odpowiedzialności, empatii, której nadmiar może stać się siłą niszczącą obydwie strony, rozterkach i dylematach. A wszystko to wplecione w historię miłości, która mogłaby stać się love story współczesnych czasów.Przeczytaj! Być może nagle w swym lekarzu zobaczysz zupełnie innego człowieka…Zaproszony do gabinetu usiadł ze spuszczoną głową. Raptem przemknęło mi przez myśl, że to jest już zupełnie inny człowiek. W pierwszej chwili nie potrafiłem tego nazwać. Tak jakby nagle przygasł… Milczał i słuchał. Powiedziałem, że jest mi przykro i ciężko go o tym informować. Powtarzałem wszystko kolejny już raz, za każdym razem inaczej dobierając słowa, bo wydawało mi się, że mnie znowu nie rozumie. Zrozumiał. Wstał gwałtownie. Odepchnięte przez niego krzesło z hukiem runęło na podłogę. Nawet się nie obejrzał.Co mi tu pieprzysz, człowieku? Co się tak gimnastykujesz? W dupie masz mnie i to, co mówisz! Wisi ci, co to dla mnie znaczy! To pana praca! Ile ktoś panu płaci za mówienie takich rzeczy innym ludziom?

      Nie ma nieba2015
      3,5