Knihobot

Knabit Leon

    Rozmowy mnicha z (pra) siostrzeńcem
    Rozważania benedyktyńskie o Kościele
    Dla dzieci o Mszy Świętej w.2022
    • Niedziela to świąteczny dzień. Dzieci nie muszą iść do szkoły, a rodzice do pracy. Wszyscy mogą odpocząć, mają czas na spacer i odwiedziny u dziadków. W każdą niedzielę dzieje się coś jeszcze. Pan Bóg zaprasza nas na spotkanie! Dlatego idziemy do kościoła na Mszę Świętą. Ale czasem ziewamy w kościele, bo nie rozumiemy, co się dzieje podczas Mszy. Warto to zmienić! Nigdy już nie będziesz się nudzić na Mszy Świętej, jeśli poznasz jej tajemnice. Uwaga! Idziemy do kościoła!

      Dla dzieci o Mszy Świętej w.2022
    • Święty Benedykt w swojej Regule podkreśla, że przed przyjęciem nowicjusza do klasztoru należy zbadać, czy naprawdę szuka Boga. Oblaci benedyktyńscy, uczestnicy rekolekcji, wiedzą, że każdy dzień zaczyna się od pytania o prawdziwe pragnienie Boga. Rekolekcje są miejscem refleksji nie tylko w okresie wielkopostnym, ale także w czasie adwentu i wielkanocnym, wymagającym przemiany i wytrwałości. Często mówimy, że cierpienie jest dowodem Bożej miłości, a w obliczu bólu ludzie pragną bliskości tych, którzy ich kochają. Eutanazja staje się krzykiem o miłość, a ci, którzy czują się kochani, są bardziej skłonni znosić cierpienie. Wpatrywanie się w Jezusa Chrystusa pomaga przezwyciężyć trudności, nawet gdy wszystko wydaje się beznadziejne. Krzyż, jako ikona, przyciąga nas do Boga, przypominając, że poza cierpieniem nie ma drogi do zbawienia. Kontemplacja Twarzy Chrystusa oraz modlitwa wewnętrzna mają kluczowe znaczenie w duchowym rozwoju. Leon Knabit OSB, benedyktyn i autor, podkreśla wagę medytacji i refleksji w życiu duchowym, nie zapominając o znaczeniu krzyża w drodze do pokoju i szczęścia.

      Rozważania benedyktyńskie o Kościele
    • Na ogół wstęp do książki pisze ktoś znany, ważny, uczony lub mądry a najlepiej, żeby miał wszystkie te przymioty. Taki autor na ogół podnosi wartość dzieła. Na szczęście wywiadowi z o. Leonem Knabitem, który sam w sobie jest człowiekiem wielkiej wartości, żaden ważny ani szczególnie wybitny człowiek nie musi dodawać prestiżu. Z tego powodu mogę napisać wstęp, choć zawodowo robię rzeczy bardzo odległe od pisania wprowadzeń do mądrych książek. Kiedy tylko zacząłem w miarę świadomie spoglądać na świat, okazało się że jednym z moich bliskich jest dziwna postać w czarnym ubraniu z kapturem, którą nazywano mnichem albo benedyktynem z Tyńca. Dość szybko też zorientowałem się, że jest on dość dziwny, bo ma dwa imiona: moja Babcia, którą wtedy szanowałem najbardziej na świecie, a nawet zdecydowanie chciałem się z nią żenić, mówiła do niego zdrobniale: „Stefanku”, mimo że był najwyższy w rodzinie. Traktowała go też jak syna i kochała chyba na równi ze mną, z czym z trudem się godziłem. Inne osoby, nie z rodziny, częściej mówiły o nim: „ojciec Leon”. Wtedy już rozumiałem, że to brat Mamusi i jest moim Wujkiem. Przez dłuższy czas natomiast nie bardzo wiedziałem, dlaczego, skoro mam swojego Tatusia Zbysia, to brat Mamusi, wujek Stefanek, to także ojciec i do tego Leon.

      Rozmowy mnicha z (pra) siostrzeńcem