Knihobot

Krzysztof Janowicz

    Fortece nad kanałem cz.V Dzień Niepodległości
    Kursk 1943 Bitwa w powietrzu cz.1
    Lockheed P-38 Lightning
    Czerwony baron
    Bitwa o Anglię. Cz. 2
    Focke-Wulf Fw 190 a, S, F, G
    • This monograph on the Focke-Wulf Fw 190, WW2 German fighter plane, discusses the origins and development of its A, F, G and S versions.

      Focke-Wulf Fw 190 a, S, F, G
    • Tego dnia, kiedy wystartowałem nie mogłem schować mojej prawej nogi. Zgodnie z instrukcją samolot uznaje się wówczas za uszkodzony i mam pełne prawo wrócić na lotnisko. Ale byłem jeszcze młody i myślałem: jak wrócę powiedzą, że stchórzyłem. Dobra, pomyślałem, dogonię grupę i wszystko będzie w porządku. Naturalnie, w tym swoim myśleniu, nie uwzględniłem tego, że moja wypuszczona noga ograniczała moją prędkość, więc oczywiście zostałem w tyle. Telepię się w pojedynkę, grupa leci przede mną na horyzoncie. Już podczas omawiania misji dowódca powiedział, że po nurkowaniu wyjdziemy skrętem w prawo na nasz teren. Postanowiłem trzymać się prawej strony, ściąć ich kurs i ich dogonić. Dotarli do celu, który był osłaniany przez niemieckie myśliwce. Prowadzący po ataku skręcił w lewo, a ja zgubiłem ich z oczu. Trzeba była zrzucić bomby. Skierowałem się na południe, znalazłem Niemców i zrzuciłem bomby. Zobaczyłem dwa myśliwce zmierzające w moją stronę: krzyże, swastyki, wyraźny żółto- zielony kamuflaż. Prawdziwi drapieżnicy!

      Kursk 1943 Bitwa w powietrzu cz.1
    • Ostrzał Flaku i ataki Focke-Wulfów unieruchomiły silnik numer cztery, zmuszając Lt. Jobego do używania sterów wysokości, aby utrzymać pułap. Piloci wykonywali trudne manewry, a B-17 gwałtownie opadł. Tylko nadludzki wysiłek pozwolił im wyrównać, ale nie wrócili do bezpiecznego szyku. Strzelcy odpierali ataki myśliwców, a Focke-Wulfy atakowały z przodu i tyłu, jednak żaden członek załogi nie został ranny. Po dotarciu do belgijskiego wybrzeża, amunicja się kończyła, a sytuacja wydawała się beznadziejna. Nagle Focke-Wulfy przerwały ataki i uciekły na wschód, a wkrótce pojawiły się P-47, które przyleciały z góry. Mimo że załoga przetrwała najgorsze, wciąż była daleko od bezpieczeństwa. Uszkodzony bombowiec leciał na wysokości 300 metrów nad wodą z pięcioma ciężkimi bombami. Bombardier i mechanik musieli ręcznie zrzucić bomby, co okazało się zbawienne, gdy silnik numer trzy zapalił się. Lecąc 200 metrów nad poziomem morza, Lt. Jobe dostrzegł pole ziemniaków jako miejsce awaryjnego lądowania. Płonący B-17 osiadł na polu, a pierwsze uderzenie było zaskakująco delikatne. Jednak wkrótce pojawił się betonowy słup, który odciął skrzydło bombowca. Mimo zderzenia, nikt z załogi nie odniósł obrażeń, ale ich samolot nadawał się tylko na złom.

      Fortece nad kanałem cz.V Dzień Niepodległości
    • Z braku tlenu upadłem na kolana, gdy nagle przeleciał pode mną płonący silnik numer trzy. Pochyliłem się, żeby wyskoczyć, ale zanim otworzyłem spadochron, uderzyłem w statecznik poziomy, łamiąc trzy kręgi. Kiedy się ocknąłem, zobaczyłem myśliwca Bf 109, który pędził w moją stronę. Zacząłem kołysać czaszą, a pilot Messerschmitta otworzył boczną szybę i zasalutował. Opadałem nad plażą nieco na północ od Cherbourga, słysząc świszczące pociski, więc ściągnąłem linki czaszy, aby spadochron opadł jak najszybciej. Gdy znalazłem się nad kanałem La Manche, spojrzałem w dół i zobaczyłem wodę. Wyczepiłem się z pasów i spadłem do morza. Z powodu pękniętego kręgosłupa z trudem płynąłem do brzegu. Tuż nad moją głową przeleciał Bf 109, a niemiecki statek z załogą zbliżał się. Niemiecki oficer wycelował we mnie z pistoletu, krzycząc „Stój!”. Rzucili we mnie boją i podnieśli z wody. Po chwili otrzymałem szklankę sznapsa, filiżankę kawy, a lekarz marynarki usunął odłamki pocisku z mojej twarzy. Powiedział: „Dla ciebie wojna już się skończyła.” Capt. Foster miał trudności z otwarciem spadochronu, a po wylądowaniu na polu leżał z poranioną nogą. Nagle z jednej strony nadbiegli wściekli chłopi, a z drugiej strony przyjechał mały samochód z żołnierzami, którzy uratowali go przed linczem.

      Fortece nad kanałem cz.IV. Bracia, pamiętajcie...