
Parametry
Více o knize
Upalny wrześniowy dzień 2011 roku: Restauracja w En Kerem, u wrót Jerozolimy: Felix je powoli. Z niedoścignioną pieczołowitością usuwa ości pstrąga, jedna po drugiej, oskrobuje je nożem, następnie śledzonym przez oczy wszystkich zebranych ruchem przesuwa kawałek ryby w stronę kupki ryżu, by unieść do ust widelec z nałożonym jedzeniem. Nasze talerze są już od dawna puste, espresso wypite, stojący na zewnątrz palacze są już po trzecim papierosie, kierowca wycofał się do autobusu i odchyliwszy do tyłu oparcie fotela zrezygnowany usiłuje uciąć sobie poobiednią drzemkę. Nawet muchy dopadło zmęczenie, nieruchomo siedzą na ścianie restauracji, choć talerz Felixa wciąż jest w połowie pełny. Nikt nie ponagla, wszyscy z uśmiechem i czułością obserwują Felixa. Wiecie przecież, na talerzu nic nie ma prawa zostać, mówi Felix. Wszyscy kiwają potakująco głowami: Nic nie ma prawa zostać. Jakie mieliście talerze? pyta Noah. I teraz każdy zaczyna opowiadać o swoim talerzu: większość miała blaszane, niektórzy drewniane, zaś Kazikowi przypomina się Alex, berliński Żyd z jego baraku, któremu ktoś ukradł łyżkę, choć była bardzo dobrze ukryta. Jak pies, mówił Alex, pochylony nad talerzem, z którego siorbał cienką zupę. Jak pies. Wszyscy kiwają głowami, a Felix je. Kierowca chrapie w autobusie.
Nákup knihy
W samo serce, Christoph Heubner
- Jazyk
- Rok vydání
- 2023
- product-detail.submit-box.info.binding
- (měkká)
Doručení
Platební metody
Nikdo zatím neohodnotil.
- Titul
- W samo serce
- Jazyk
- polsky
- Autoři
- Christoph Heubner
- Vydavatel
- Austeria
- Rok vydání
- 2023
- Vazba
- měkká
- ISBN10
- 8378666042
- ISBN13
- 9788378666042
- Série
- Štítky
- Beletrie
- Anotace
- Upalny wrześniowy dzień 2011 roku: Restauracja w En Kerem, u wrót Jerozolimy: Felix je powoli. Z niedoścignioną pieczołowitością usuwa ości pstrąga, jedna po drugiej, oskrobuje je nożem, następnie śledzonym przez oczy wszystkich zebranych ruchem przesuwa kawałek ryby w stronę kupki ryżu, by unieść do ust widelec z nałożonym jedzeniem. Nasze talerze są już od dawna puste, espresso wypite, stojący na zewnątrz palacze są już po trzecim papierosie, kierowca wycofał się do autobusu i odchyliwszy do tyłu oparcie fotela zrezygnowany usiłuje uciąć sobie poobiednią drzemkę. Nawet muchy dopadło zmęczenie, nieruchomo siedzą na ścianie restauracji, choć talerz Felixa wciąż jest w połowie pełny. Nikt nie ponagla, wszyscy z uśmiechem i czułością obserwują Felixa. Wiecie przecież, na talerzu nic nie ma prawa zostać, mówi Felix. Wszyscy kiwają potakująco głowami: Nic nie ma prawa zostać. Jakie mieliście talerze? pyta Noah. I teraz każdy zaczyna opowiadać o swoim talerzu: większość miała blaszane, niektórzy drewniane, zaś Kazikowi przypomina się Alex, berliński Żyd z jego baraku, któremu ktoś ukradł łyżkę, choć była bardzo dobrze ukryta. Jak pies, mówił Alex, pochylony nad talerzem, z którego siorbał cienką zupę. Jak pies. Wszyscy kiwają głowami, a Felix je. Kierowca chrapie w autobusie.