Epitafia dla przyjaciół
- 130 stránek
- 5 hodin čtení
Pierwsze epitafium napisałem w 2008, po śmierci Jerzego Koeniga. Zauważyłem, że niektórzy koledzy z branży krytycznej zaczęli znikać z pejzażu literacko-teatralnego. Niedługo po Jurku odszedł mój wielki przyjaciel i mentor Jerzy Goliński, co było poważną wyrwą. Wcześniejsze straty po Konstantym Puzynie, Adamie Hoffmannie, Janie Kotcie i innych mistrzach również były nie do zasypania. Po latach wróciłem do tych wspomnień, a wyrw robiło się coraz więcej. Odeszli nie tylko starsi, ale i rówieśnicy – Barańczak, Pszoniak, Trela, Zagajewski. Pisałem epitafia coraz częściej, świadom, że śmierć jest szybsza i nie nadążę za nią. Od 2008 roku przez dwanaście lat co miesiąc publikowałem w „Dialogu” felietony i wspomnienia pod tytułem „Nawozy sztuczne”, ale miesięcznik nie mógł być prywatną kroniką pamięci po bliskich. Wiele nienapisanych epitafiów pozostało w mojej pamięci. Ponieważ moja współpraca z „Dialogiem” zakończyła się w 2020 roku, przedstawiam to, co udało się utrwalić. Dołączam także kilka innych tekstów, które charakteryzują się podobnym tonem. To mój mały, prywatny cmentarzyk, do którego często zaglądam.


